'Cyberpunk 2077'. Polska superprodukcja, na którą czeka cały świat. Jak do tego doszło?

Marta Korycka

Niektórych graczy "Cyberpunka 2077", nie było jeszcze na świecie, gdy Mike Pondsmith po raz pierwszy pokazał swoją wersję gry. Historia hitowej (już przed premierą) gry komputerowej tak naprawdę sięga bowiem lat 80.

W 1988 roku ukazała się pierwsza edycja RPG "Cyberpunk", dwa lata później druga (nazwana "Cyberpunk 2020"), trzecia w 2005 roku. Wtedy w pewnej polskiej firmie trwały dopiero prace nad "Wiedźminem", który w 2007 roku otworzył nowe drzwi w historii CD Projekt Red.

Na początku była gra... Jak wygląda Night City w 2020 roku?

Cofnijmy się jednak do początku - nie wszyscy wiedzą (i, według producentów gry, nie muszą tego wiedzieć), że inspiracją dla "Cyberpunka 2077" jest gra, dla której inspiracją z kolei były m.in. film "Blade Runner" i powieść "Hardwired" Waltera Jona Williamsa. W stworzonym przez Mike'a Pondsmitha dystopijnym uniwersum umiejscowionym w Stanach Zjednoczonych przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku za sznurki pociągają agenci CIA, FBI czy DEA. Kilka lat później Richard Night rozkręca firmę Night International, która ma za cel zbudowanie miasta idealnego. Nim dotrzemy do czasów współczesnych, powstają wszczepialne czipy i replikanci, a potem także klon człowieka. Na Bliskim Wschodzie w wyniku konfliktu z użyciem broni atomowej znikają m.in. Iran i Zjednoczone Emiraty Arabskie, w Stanach i Europie setki tysięcy ludzi ginie z powodu epidemii chorób, wybuchają kolejne wojny między korporacjami, a w kosmicznych koloniach wybucha bunt...

  • Materiał promocyjny partnera

  • Plakaty "Blade Runner" i "Johnny Mnemonic"/ reż. Rodley Scott, prod. Warner Bros./reż. Robert Longo, prod. TriStar Pictures

  • Materiał promocyjny partnera

  • Materiał promocyjny partnera

  • Materiał promocyjny partnera

Wspomnianym miastem-marzeniem Nighta jest położone na Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych Night City. Niestety, jego idealistyczny plan poległ w zderzeniu z rzeczywistością. W 2020 roku miasto jest rządzone przez korporacje, które zakończyły wieloletnią władzę tłumu. Gangi jednak nadal istnieją i walczą o wpływy, a wśród mieszkańców znajdują się także cyberpunkowcy - buntownicy, modyfikujący z upodobaniem swój wygląd i ingerujący w swoje możliwości dzięki nowoczesnej technologii.

Tak to wygląda w fabularnej grze, której akcja jest osadzona w 2020 roku. CD Projekt Red w porozumieniu z Pondsmithem doszli do wniosku, że gracze korzystający z PC lub konsol przeniosą się do 2077 roku. "Neonowy blask, oświetlający nieustanny taniec ciał i stali. Megaekrany i reflektory bijące w niebo, po którym niczym ryby w wodzie suną ciężkie AV-ki. To rdzeń Night City, jego serce, ucieleśnienie jego marzeń" - można przeczytać o centrum na stronie Night City. Huraoptymistycznie brzmi też fragment opisu dzielnicy Watson: "rudery i zaułki dzielnicy tętnią teraz najwspanialszym uczuciem znanym człowiekowi: nadzieją na rozwój", Westbrook ("pożądane miejsce zamieszkania") i Heywood ("posiada nieodparty urok"). Wiadomo jednak, że lans i kolorowe światła to tylko jedna strona medalu - Night City to nadal miejsce, w którym nie jest bezpiecznie, a grupy walczące o władzę są zdeterminowane i często bezwzględne. W Santo Domingo, Pacyfice i na przedmieściach lepiej mieć oczy dookoła głowy.

Nie kasowy, ale kultowy "Blade Runner" i cyberpunkowy Keanu Reeves

Samo słowo "cyberpunk" ma korzenie literackie - pojawiło się jako tytuł opowiadania Bruce’a Bethke wydanego w 1983 roku w ramach antologii "Amazing Stories", a jako nazwy na określenie nowego nurtu literackiego po raz pierwszy użył go pisarz i wydawca fantastyki Gardner Dozois. Jedną z najważniejszych postaci gatunku jest pisarz William Gibson, jeśli chodzi o muzykę, z cyberpunkiem wiąże się jungle, drum and bass czy industrial. Swoje ujęcia nurt znalazł także w komiksie czy modzie, ale chyba jednym z najbardziej widoczne w popkulturze jest to, co zrobili z nim filmowcy. Kiedy w kinach w 1982 roku pojawił się "Łowca androidów" Ridleya Scotta, poznaliśmy Ricka Deckarda - członka specjalnego oddziału policji tropiącego i eliminującego replikantów - istoty stworzone za pomocą biotechnologii do wykonywania niebezpiecznych zadań. Połączenie kina noir z science fiction było nominowane do dwóch Oscarów. Film nie był kasowym sukcesem (zarobił jedynie 39 mln dolarów przy 28 mln dolarów budżetu), ale z czasem zyskał miano kultowego. W 2007 roku Amerykański Instytut Filmowy umieścił "Łowcę androidów" na 97. miejscu w rankingu "100 najlepszych filmów wszech czasów".

MATERIAŁY PARTNERA
VIDEO: Trailer "Cyberpunk 2077"

Fot. Materiały Partnera

Swoich wiernych fanów mają także np. "Johnny Mnemonic" z 1995 roku z Keanu Reevesem i trylogia "Matrix" z udziałem tego aktora, który teraz pojawi się w grze "Cyberpunk 2077" w roli najlepszego przyjaciela głównej postaci. W tym pierwszym filmie połowa społeczeństwa przyszłości (akcja rozgrywa się w 2021 roku) cierpi na groźną chorobę, a tytułowy bohater jest kurierem z wszczepionym do mózgu implantem pamięci, któremu powierzono recepturę leku. Scenariusz Williama Gibsona (na podstawie jego własnego opowiadania) nakręcił Robert Longo. Cztery lata później Reeves potwierdził swoją mocną pozycję w cyberpunkowym świecie, gdy do kin weszła pierwsza część "Matriksa". Programista komputerowy/haker Neo stał się ikoną popkultury, a jego popularność wyszła daleko poza granice wielbicieli nurtu, jakim jest cyberpunk. Film, którego realizacja pochłonęła 63 mln dolarów, zarobił ponad 465 mln na całym świecie. Do tego doszły dwie kontynuacje. Do dziś większość ludzi bez problemu łapie aluzje z czerwoną i niebieską pigułką i bezbłędnie kojarzy z tą filmową serią zielony kod pojawiający się na ekranie komputera.

Najpierw bieg na pocztę, potem "Wiedźmin". I długa droga do premiery "Cyberpunk 2077"

Gdy gracze stawiali pierwsze kroki w świecie Cyberpunka stworzonym przez Pondsmitha, tata przywiózł Marcinowi Iwińskiemu z Niemiec komputer ZX Spectrum wraz z zestawem sześciu oryginalnych gier. Jak sam mówił w rozmowie z "Wyborczą", pierwsze pieniądze zarabiał jeszcze przed tym, gdy ktokolwiek przejmował się w Polsce prawami autorskimi, w latach 80. jako specjalista od wymiany gier, czyli games swapper. - Bycie swapperem w latach 80. oznaczało nagrywanie gier na kasety, a następnie bieganie na pocztę, wysyłanie i odbieranie paczek - opowiada Iwiński, który chodził do jednego liceum z Michałem Kicińskim. To oni w 1994 roku założyli CD Projekt, do którego należy m.in. wydające gry studio CD Projekt Red. Aż trudno w to uwierzyć, ale "Wiedźmin" to pierwsza stworzona przez nich gra komputerowa. - Z założenia chcieliśmy skorzystać z już istniejącej marki, aby zmniejszyć ryzyko – tak na listę trafia „Wiedźmin”. Marzenie ściętej głowy, totalnie kultowy temat i nie za bardzo wierzymy, że prawa mogą być dostępne. Po kilku telefonach udaje nam się ustalić, że wprawdzie prawa do gry zostały sprzedane firmie Metropolis, ale projekt jest najprawdopodobniej w zawieszeniu i nie wiadomo, czy będzie kontynuowany. Po krótkich negocjacjach podpisujemy umowę i „Wiedźmin” na polu gier komputerowych jest nasz - wspomina początki Iwiński.

Były po drodze - prace trwały pięć lat - oczywiście momenty lepsze i gorsze, nawet po premierze nie było łatwo. Bo choć pierwsza część zyskała przychylność, to finansowo firma nie od razu odniosła sukces. - Pierwszy „Wiedźmin” w końcu na siebie zarobił, ale trwało to wszystko tak długo, że z jednej strony nie mieliśmy już żadnej wolnej gotówki, a z drugiej chcieliśmy iść za ciosem i wypuścić kontynuację. W 2007 wzięliśmy duży kredyt, aby rozwinąć nasze wszystkie biznesy, wyprodukować „Wiedźmina 2” i wreszcie wypuścić oryginalne przygody Geralta w wersji na konsole - opowiadał twórca CD Projektu. Prawdziwy przełom nadszedł z premierą ostatniej części. “Wiedźmin 3: Dziki Gon” od premiery w 2015 roku sprzedał się w prawie 30 mln kopii i jest najczęściej nagradzanym produktem w historii w kategorii "gra roku".
Co ciekawe, jeszcze przed premierą trzeciego "Wiedźmina" wiadomo było, że polskie studio pracuje nad grą "Cyberpunk 2077". Pierwszy zwiastun pojawił się przecież w 2013 roku. Na to, by znaleźć się w stworzonym przez speców od gier komputerowych Night City gracze czekali sięc długie siedem lat. Jak bardzo, świadczy choćby reakcja na słynne sześć znaków.

10 stycznia 2018 roku przez Twitter przeszło prawdziwe tornado - gdy na profilu Cyberpunka pojawiła się wiadomość o treści “*beep*”, gracze wpadli w szał. W listopadzie 2020 roku tweet ma ponad 53 tysiące polubień i został podany dalej ponad 20 tysięcy razy, a "Cyberpunk 2077" ma zdaniem specjalistów ogromne szanse na to, by pobić sprzedażowe (i nie tylko) rekordy "Wiedźmina". Po tym, jak w zeszłym roku ruszyła przedsprzedaż gry, analityk z domu maklerskiego Noble Securities Kamil Jędrej komentował: Obecnie pytanie brzmi: jak duży to będzie sukces, a nie: czy to będzie sukces.

Czytaj więcej: