Żeby powstał 'Cyberpunk 2077', musiał powstać wielki kawał popkultury. Od książek, przez modę, po pewną fabularną grę akcji [HISTORIA]

Maja Piskadło

Założę się, że wielu osobom słowo “cyberpunk” obiło się o uszy jedynie za sprawą gry studia CD Projekt RED. Za tym terminem kryją się jednak dziesiątki lat twórczej pracy autorów science-fiction, którym udało się wypracować zupełnie odrębny podgatunek. Dajemy więc nura w historię cyberpunka, którego wpływ rozciąga się na liczne gałęzie kultury masowej. Parafrazując angielskie powiedzenie: Ridley Scott szedł, żeby “Cyberpunk 2077” mógł pobiec.

Encyklopedyczne definicje podpowiadają, m.in. że cyberpunk to “podgatunek science-fiction, który charakteryzuje się występowaniem kontrkulturowych antybohaterów, uwięzionych w odczłowieczonej, zaawansowanej technologicznie przyszłości”. Według licznych autorów cyberpunkowych dzieł ta przyszłość miała nastąpić dziś - akcja “Blade Runnera” z 1982 roku toczy się w listopadzie 2019, podczas gdy służąca za inspirację dla scenariusza powieść Phillipa K. Dicka “Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” rozgrywa się w roku 2021. Pierwsza edycja gry fabularnej Mike’a Pondsmitha “Cyberpunk” (1988) przenosi grających do roku 2013, zaś w czasie dla nas teraźniejszym poruszali się ci, którzy w 1990 roku sięgnęli po “Cyberpunk 2020”. Ponieważ moda na cyberpunk wraca do łask, grudzień przynosi nam premierę kolejnego cyberpunkowego dzieła - grę “Cyberpunk 2077”. A jak się to wszystko zaczęło?

'High tech, low life', czyli co nam wyśniły androidy

Wspomniana już powieść Phillipa K. Dicka jest wśród kamieni węgielnych cyberpunku, choć już w latach 40. i 50. XX w. dystopijnych wizji przyszłości związanych z technologią nie brakowało - warto wspomnieć m.in. o twórczości Samuela R. Delany’ego. Historia stworzona przez Dicka w 1968 roku zakładała, że ponad pół wieku później - do 2021 roku - ludziom udało się skolonizować liczne planety, ale za rozwój płacą ogromną cenę. Przez wojnę nuklearną Ziemianie, podzieleni na normali i chorych na chorobę popromienną specjali, walczą o zdrowie i zmagają się ze zmianami genetycznymi. Kiedy w 1982 roku Ridley Scott ukazał światu czerpiącego z książki Dicka “Blade Runnera” (znanego w Polsce jako “Łowca androidów”), oblicze sci-fi w filmie zmieniło się na zawsze. Niedoceniona początkowo przez publiczność produkcja przeniosła na ekrany kin świat, w którym ludzie żyją (za) blisko z maszynami, cybernetyka to chleb powszedni, panują bezlitosne korporacje, a w pogoni za technologią rozłożyły się relacje społeczne.

  • Materiał promocyjny partnera

  • Gameplay Cyberpunk 2020/ R. Talsorian

  • Materiał promocyjny partnera

  • Blade Runner 2049/ reż. Denis Villeneuve

  • Blade Runner 2049/ reż. Denis Villeneuve

Kiedy 'Blade Runner' wchodził do kin, nazwa 'cyberpunk' jako określenie nowego podgatunku fantastyki naukowej miała się dopiero narodzić. Jak wspomina Krzysztof Księski w tekście 'Dystopijna wizja świata bliskiego zasięgu', twórcą tej nazwy okrzyknięto Bruce’a Bethke - w 1982 roku jego opowiadanie pod tytułem 'Cyberpunk' trafiło do antologii 'Amazing Stories', zaś krytyk Gardner Dozois wykorzystał tenże tytuł, żeby ochrzcić zjawisko przełomowe dla literatury science fiction. Publicysta (i agent literacki Stanisława Lema) Franz Rottensteiner w jednym ze swoich tekstów celnie zasugerował, że cyberpunk opiera się na dwóch filarach: 'high-tech and low life', czyli na zaawansowanej technologii i życiu na niskim poziomie. Zdemoralizowani bohaterowie są uwikłani w szpony wszechobecnych, niewyobrażalnie bogatych korporacji i starają się przeżyć w przeludnionych i niebezpiecznych miastach. Księski tak oto opisuje esencję cyberpunka:

W cyberpunku światem rządzą ponadnarodowe, potężne megakorporacje, zwane zaibatsu, które same stanowią prawa i pilnują własnych interesów. (...) Ludzie pracujący w korporacjach poddani są głębokiej indoktrynacji, praniu mózgów. Jednak za cenę wolności mogą godnie żyć, są chronieni przez korporacyjne prawa, o ile oczywiście pozostają wierni swoim mocodawcom. (...) W olbrzymich metropoliach istnieją wydzielone strefy, gdzie mieszkają ludzie korporacji. Są one ściśle reglamentowane i chronione. Natomiast wszystkie inne miejsca to tereny, gdzie mieszka i żyje margines społeczny, ludzie pracujący w szarej strefie, grupy przestępcze i zbuntowane jednostki, które nie chcą żyć według norm korporacyjnych. (...) Na ulicy widać wszystkie bolączki tego świata: łatwo dostępne narkotyki, prostytucja, hazard, zbrodnia, złodziejstwo, przemoc, ubóstwo. (...) Zażarta walka o byt, która upodabnia ludzi do zwierząt, gangi uliczne, walczące między sobą o strefy wpływów. I oczywiście powszechna technicyzacja życia – nowe wynalazki wyrabiane nieraz sposobem chałupniczym, pirackie oprogramowania, nielegalny handel.

Za prawdziwy początek cyberpunku i pierwsze, najważniejsze dzieło tego nurtu uznaje się powieść Williama Gibsona “Neuromancer”, wydaną w 1984 roku. Co ciekawe, kiedy Gibson obejrzał pierwsze 20 minut “Blade Runnera”, uznał, że musi całkowicie zmienić swoją koncepcję na powieść, bo obawiał się, że zostanie posądzony o plagiat pomysłów związanych z warstwą wizualną. Pisarz najpewniej nie wiedział o tym, że Ridley Scott i spółka też zaczerpnęli garściami z innego źródła, mianowicie - z komiksu “The Long Tomorrow” autorstwa Dana O’ Bannona i Moebiusa. Gibson gimnastykował się tak, że zmienił przygotowane wcześniej dwie trzecie książki aż 12 razy - i koniec końców wyszedł mu z tego klasyk. “Neuromancer” opowiada historię Henry’ego Case’a, hakera, który po kradzieży od swojego pracodawcy za karę zostaje otruty, przez co nie może dostać się do cyberprzestrzeni zwanej “the matrix” (brzmi znajomo, prawda?). Z pomocą przychodzi mu tajemniczy Armitage - mężczyzna obiecuje Case’owi, że uleczy go w zamian za ostatnią hakerską przysługę.

MATERIAŁY PARTNERA
VIDEO: Zwiastun 'Cyberpunk 2077'

Fot. Materiały partnera

'Neuromancer' i 'Blade Runner' wprowadziły na fantastyczno-naukowe salony nie tylko zmaterializowane wyobrażenia o nieuchronnej dystopijnej przyszłości. Tytuły te - razem z setkami innych dzieł - dały początek zupełnie nowej estetyce. Zapierające dech w piersiach widoki futurystycznych miejskich krajobrazów złożonych z ogromnych wieżowców, rozświetlonych setkami neonów, zawdzięczamy właśnie twórcom cyberpunkowym. - Nie twierdzę, że 'definiuję przyszłość' - mówił w wywiadzie dla Design Trophy Syd Mead, jeden z najbardziej wpływowych neofuturystów, odpowiedzialny za niesamowite widok w 'Blade Runnerze' czy 'Tronie'. - Powiedziałbym raczej, że zastanawiam się, dlaczego świat jest teraz tak, jaki jest, a potem łączę tę świadomość z tym, jak było, jak jest i co może się stać rzeczywistością. (...) Moje scenariusze to fantazyjne domysły, które są wynikiem połączenia kilku warstw świadomości i przypuszczeń.

Cyberpunk na chwilę stał się kiczem. I zaraz wrócił do łask

Cyberpunk to też moda i specyficzny styl ubierania się, który zdobył wielką rzeszę miłośników po premierze “Matrixa” w reżyserii sióstr Wachowski. “Końcówka XX wieku, która została totalnie zdominowana przez rzeczywistość Matrixa sprawiła, że cyberpunk z miejsca przedostał się do głównego nurtu i na wybiegi projektantów. Lateks, skórzane spodnie i kurtki, piercing i technologiczne gadżety przyciągały nową rzeszę fanów. Szybko jednak musieli zejść oni do podziemia, bo kiedy zachwyt Matrixem minął, pojawiła się całkiem nowa estetyka (...)” - czytamy w serwisie F5.

Estetyka jednak wcale nie zginęła, podobnie zresztą jak cały cyberpunk. We współczesnym świecie, którym faktycznie rządzą wielkie korporacje, a ludzie spędzają całe dni przyklejeni do smartfonów, bezsensowne zdaje się uciekanie przed stopniowo ziszczającymi się przepowiedniami z cyberpunkowych dzieł. To m.in. dlatego niemała grupa widzów śledziła z zapartym tchem na Netfliksie “Altered Carbon”, luźną adaptację powieści Richarda Morgana. Również dlatego Hollywood połasiło się np. na aktorską wersję słynnej mangi “Ghost in the Shell”, która spotkała się z chłodnym przyjęciem i wywołała wiele kontrowersji w związku z obsadzeniem w roli głównej Scarlett Johansson. Nie można zapomnieć o kinowym przeboju "Blade Runner 2049", gdzie Harrison Ford wrócił do postaci Ricka Deckarda i podzielił się pierwszymi skrzypcami z Ryanem Goslingiem.

Bawienie się w przewidywanie dystopijnej przyszłości lubią też twórcy gier - czy to komputerowych, czy fabularnych. Ich właśnie należałoby w tym roku postawić na pierwszym planie, jeśli chodzi o cyberpunka, któremu dziś niektórzy zarzucają, że “musi wreszcie ewoluować albo w końcu wymrzeć”. Po 1988 roku wymieniona wcześniej gra Mike’a Pondsmitha doczekała się trzech reedycji, zaś od 10 grudnia zapoznajemy się z jej kolejnym wcieleniem - a to za sprawą studia CD Projekt RED. Twórcy hitowej serii gier “Wiedźmin” ponownie uciekli się do sztuki adaptacji i żeby stworzyć wyczekiwany na całym świecie “Cyberpunk 2077”, sięgnęli właśnie po gry Pondsmitha. Nikogo chyba nie zdziwi to, że tworząc pierwszą wersję “Cyberpunka”, Mike Pondsmith również inspirował się “Blade Runnerem”. “Cyberpunkowi” towarzyszą dziesiątki podręczników, opisujących rozmaite możliwości wewnątrz gry. W trakcie rozgrywki każdy z uczestników wciela się w przygotowaną wcześniej postać - fikcyjnego bohatera zamieszkującego futurystyczny świat. Jedynym elementem definiującym cyberpunka w “Cyberpunk 2020” jest styl życia postaci, który określają trzy zasady:

1. Styl ponad Istotą - trzeba działać spektakularnie, nawet jeśli nie ma to sensu
2. Poza jest wszystkim - zawsze należy się kreować na najlepszego
3. Żyj na Krawędzi - żyje się intensywnie i ryzykownie, nie zważając na ograniczenia.

- Zdałem sobie sprawę, że CD [Projekt RED - przyp. red.] zaprojektowali nową formę cyberpunka. Cyberpunk miał tendencję do głównie intelektualistycznego stylu i natury, zawsze prowokował do myślenia. Uwielbiam np. “Blade Runnera”, ale to film zasadniczo bardziej filozoficzny niż cokolwiek innego, a “2049” jest taki w jeszcze większym stopniu. Coś na zasadzie “wielkie pytania i okazjonalna strzelanina” - powiedział Pondsmith w rozmowie z serwisem Eurogamer. - Co innego mamy w “Mad Maksie”: “chodzę, strzelam i mam dookoła efekty specjalne”. Postanowiliśmy, że chcemy z tych elementów stworzyć jedną, lepszą całość. Jestem ciekawy, co się teraz stanie z całym gatunkiem, ponieważ myślę, że do tej pory wyczerpały się już jego różne ścieżki. Nasz cyberpunk jest trochę heroiczny - z jednej strony strzelamy i zadajemy filozoficzne pytania, ale nie będziemy was zatrzymywać nad nimi zbyt długo - zapowiedział współtwórca gry.

Na “Cyberpunku 2077”, który zabierze nas w niemalże bezkresną wyprawę po mrocznym, choć wypełnionym neonami Night City i który pozwoli graczom modyfikować swoje postaci zupełnie tak, jak mają to w zwyczaju cyberpunkowi bohaterowie, oczywiście się nie skończy. Na 2022 rok zaplanowano premierę dziesięcioodcinkowego serialu anime “Cyberpunk: Edgerunners”, nad którym pieczę sprawuje Netflix. Głównym bohaterem będzie “dzieciak z ulicy, który próbuje przetrwać w futurystycznym mieście, zakochanym w technologii i modyfikacjach ciała” - mówi oficjalny opis. “Mając wszystko do stracenia, postanawia zarobić na życie przez zostanie edgerunnerem - najemnym banitą, znanym również jako cyberpunk”. Mało? We wrześniu ukazała się pierwsza transza komisku “Cyberpunk 2077: Trauma Team”, zaś w drodze jest też gra karciana “Cyberpunk 2077: Afterlife”. I kto wie, co jeszcze. Cyberpunk nie powiedział ostatniego słowa - o tym, czy szał na niego na dobre opanuje świat, przekonamy się wraz z grudniową premierą nowego dzieła CD Projekt RED.

Czytaj więcej: