Megalopolis rządzone przez obsesyjną pogoń za władzą, sławą i przerabianiem własnego ciała. Czy dystopijna gra bardzo różni się od rzeczywistości?

Marta Korycka, Justyna Bryczkowska

Jeśli spojrzymy na pierwsze zdanie tytułu tego tekstu, z przymrużeniem oka moglibyśmy odpowiedzieć na pytanie w nim zawarte: "Nie, przecież to codzienność w Hollywood i w mediach społecznościowych". Uniwersum gry "Cyberpunk 2077" to jednak mieszanka wyobraźni twórców z CD Projekt RED zainspirowanych fabularną grą z lat 80. ubiegłego wieku i błyskotliwych obserwacji socjologicznych jej twórcy Mike’a Pondsmitha.

Na "Cyberpunka 2077" nie czekałoby teraz tak wielu ludzi, gdyby nie powstała w pierwszej kolejności kultowa już gra fabularna Mike'a Pondsmitha wydana w 1988 roku. A ta zdobyła tak dużą popularność, bo gracze dostali precyzyjnie i spójnie opisany świat przyszłości, który z jednej strony bardzo różnił się od tego, jak pod koniec lat 80. żyli ludzie, a z drugiej - choć futurystyczny i fantastyczny - wydawał się ciągle w jakiś sposób znajomy.

W wywiadzie udzielonym w czasie Pyrkonu Pondsmith tłumaczył, że na bazie wnikliwej obserwacji bieżących wydarzeń z XX wieku pisał scenariusze gry, które wydawały mu się ich logiczną konsekwencją. I trzeba mu oddać, że był w tym naprawdę dobry - wielu graczy uważa, że "Cyberpunk" jest wręcz profetyczny w wielu swoich rozstrzygnięciach.
Akcja gry osadzona została w Night City - mieście marzeń - jak głosi napis na stronie poświęconej uniwersum, w którym będą poruszać się gracze "Cyberpunka 2077". Nie sposób nie pomyśleć tu o Los Angeles - amerykańskim "mieście aniołów", do którego setki ludzi ciągną co roku, by spróbować swoich sił w showbiznesie, a którzy w większości przekonują się na własnej skórze, jak brutalna jest to rzeczywistość. Czy to porównanie ma ręce i nogi? Sprawdźmy.

Bogaci opływają w luksusy, biedni to dzieci ulicy. Wszyscy marzą o władzy

Night City ma intrygująco rozpisaną legendę. Położone jest na Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, w kalifornijskim Coronado Bay. To była autorska wizja Richarda Nighta, przedsiębiorcy i wizjonera, który zapragnął zbudować prawdziwe miasto przyszłości, nieskalane starymi ideami i wolne od krępujących praw. I początkowo faktycznie - to było prawdziwe miasto marzeń. Niestety, jego idealistyczny plan runął w zderzeniu z brutalnie zaskakującą rzeczywistością.

  • Fot. Materiał partnera

  • Fot. Materiał partnera

  • Fot. Materiał partnera

  • Fot.: Jean-Paul Goude/Paper/ Kim Kardashian na okładce magazynu "Paper"

  • Fot.: Jessica Alves /Victor Galvao, CC BY-SA 4.0, Wikimedia

Miastem, które bez pomocy rządu federalnego odbudowało się po wybuchu bomby nuklearnej, w 2077 roku rządzą korporacje. Te po wielu latach odebrały władzę obywatelom. Do nich jednak należy tylko centrum miasta. W megalopolis wyróżniają się trzy grupy społeczne - przedstawiciele “corpo” mają władzę i opływają w luksusy, ciesząc się materialnymi dobrami w swoich biurowcach i apartamentach na ostatnich piętrach ekskluzywnych futurystycznych drapaczy chmur. Mogą patrzeć z góry - dosłownie - na “dzieciaki ulicy” (“street kid”), które brakipieniędzy próbują niwelować, wykorzystując swój spryt. No i są jeszcze samotnicy, którzy zamiast centrum miasta wybierają jego obrzeża - nomada spotkamy najczęściej na pustkowiach otaczających Night City.

W mieście z “Cyberpunka 2077” rozwarstwienie społeczne jest ogromne, a pochodzenie determinuje los jednostki w ogromnym stopniu. Choć chcielibyśmy wierzyć, że w prawdziwym świecie jest inaczej, to przecież znajdziemy milion dowodów na to, że dziś świat funkcjonuje podobnie.

Powiedz mi, gdzie mieszkasz, powiem ci kim jesteś

Samo Night City jest podzielone na dzielnice. Według strony miasta, centrum jest pełne “neonowego blasku”, w dzielnicy Watson "rudery i zaułki dzielnicy tętnią teraz najwspanialszym uczuciem znanym człowiekowi: nadzieją na rozwój", a Westbrook to "pożądane miejsce zamieszkania". Także Heywood "posiada nieodparty urok", ale w aglomeracji nie wszystko jest tak piękne, jasne i nowoczesne. W Santo Domingo, Pacyfice i na przedmieściach jest zdecydowanie mniej kolorowo i bezpiecznie. Przedmieścia bowiem to teren, na którym toczą się regularne wojny różnych grup przestępczych. W brutalnych przepychankach biorą udział m.in. cyberpunkowcy - buntownicy, modyfikujący z upodobaniem swój wygląd i ingerujący w swoje możliwości dzięki nowoczesnej technologii. To jak wyglądają, jest wyraźnym komunikatem i mówi, do jakiej grupy społecznej należą. Cybernetyczne implanty mogą sprawić, że będą szybsi, silniejsi, sprawniejsi i w duchu kultu modyfikacji ciała: bardziej atrakcyjni.
W Night City jeszcze lepiej niż w Hollywood widać, jak drastycznie różni się życie tych najbogatszych mieszkańców miasta, od ludzi, którzy walczą o codziennie o przetrwanie. I nie chodzi tu tylko o pieniądze, ale też o życie: tutaj miejsce zamieszkania mocno się łączy ze statusem społecznym. Ludzie wiedzą, że mogą liczyć głównie tylko na siebie, więc inwestują w swoje ciało, które staje się ich podstawowym narzędziem walki.

MATERIAŁY PARTNERA
VIDEO: Zwiastun 'Cyberpunk 2077'

Fot. Materiały partnera


Chcesz wyglądać jak z Instagrama, a może mieć w sobie ośmiornicę? Możesz, ale wszystko ma swoją cenę

W naszej rzeczywistości często mówi się, że światem rządzi dziś kult piękna, a standardy urody są wręcz nierealne. Wspomnijmy choćby o lalkach Barbie - mimo że udowodniono, że w realnym życiu osoby z takimi wymiarami nie byłyby w stanie utrzymać postawy pionowej, dla wielu jednak stanowią ideał piękna. Są przecież ludzie, którzy robią sobie dziesiątki operacji plastycznych, żeby wyglądać jak żywa Barbie albo Ken.

Możliwości, jakie dają nam zabiegi upiększające, są ogromne, a operacje plastyczne mogą nie tylko ratować życie i poprawiać warunki egzystencji, ale także samopoczucie. Nikomu nie trzeba jednak mówić, że z poddawaniem się zabiegom u chirurgów plastycznych wiąże się pewne ryzyko - uzależnienie od operacji plastycznych jest chorobą należącą do grupy tzw. uzależnień behawioralnych. Niektóre ofiary tego uzależnienia poddają się dziesiątkom zabiegów - w pewnym momencie kolejne mają na celu nie tylko poprawę samopoczucia danej osoby, ale także ratowania tego, co zepsuły poprzednie operacje.

- Przyszła do mnie 20-letnia dziewczyna i pokazuje zdjęcia. Mówi, że chce tak wyglądać w rzeczywistości. "A kim jest kobieta na fotografii" - pytam. "To moje zdjęcia" - odpowiada. Wielkie oczy, idealne gładka cera, wąska talia i długie nogi - żywa w niczym nie przypominała dziewczyny przerobionej przez filtry Instagrama i żadna operacja tego nie załatwi - mówi Joanna Kurmanow, chirurg plastyk, w rozmowie z Noizz.pl. W zeszłym roku było głośno o filtrze z Instagrama, który miał dawać efekt operacji plastycznych. Kiedy pojawił się komunikat zapowiadający zmiany w regulaminie serwisu, sugerujący, że "niektóre filtry niekorzystnie wpływają na wizerunek ciała pokazywanego w mediach społecznościowych i mają negatywny wpływ na samoocenę użytkowników" i usunięcie tego typu filtrów, decyzja spotkała się z protestami.

Ludzie zapominają, że to, co widzą w sieci i na zdjęciach, nie jest prawdziwe. To był gigantyczny problemem w czasach tradycyjnej prasy, a w dobie internetu, przerodziło się wręcz w chorobę cywilizacyjną. Jedna z najsłynniejszych celebrytek i influencerek na świecie, Kim Kardashian, ma obecnie na Instagramie 191 mln obserwatorów, którzy w napięciu czekają na jej kolejne zdjęcia. Kim udało się coś rzadkiego i po długich latach kultu androgynicznej figury modelki, zapoczątkowała modę na bardziej krągłe kształty. A chirurdzy plastyczni zaczęli wykonywać coraz więcej zabiegów ostrzykiwania pośladków. Następnym razem, gdy będziemy lajkować zdjęcie jakiejś celebrytki, warto pamiętać, że nawet te “no Make up” mogą nie być “no filter”.
Operacje plastyczne to jedno, ale prawdziwe życie zmierza coraz bardziej w stronę tego stworzonego przez Pondsmitha. Biohaker Josiah Zayner eksperymentował z wszczepianiem sobie w skórę przedramienia fragmentów DNA ośmiornicy, dzięki czemu przez kilkanaście godzin jego przedramię świeciło fluorescencyjnym światłem. Relację ze swoich poczynań umieścił na YouTube i tak trafiło na niego FBI - opowiada o jednym z bohaterów swojej książki "Zabawy w Boga. Ludzie o magnetycznych palcach" Magdalena Gacyk w rozmowie z Gazeta.pl. Biohaking nie jest jeszcze zbyt popularny, ale nie jest tak niedostępny, jakby się mogło wydawać. Jedna z naszych byłych redakcyjnych koleżanek wszczepiła sobie w 2017 roku North Sense. Jak to działa? Zmysł przestrzeni jest wyczuciem magnetycznej północy - implant wibrował, gdy zwracała się na północ.

Pamiętajmy też, że obsesja piękna to cywilizacyjny przejaw walki o przetrwanie. Współcześnie to uroda jest narzędziem, którym wiele osób walczy o pieniądze, wpływy i wysoki status społeczny. Z biologicznego punktu widzenia przecież dobry wygląd to zdrowy wygląd, a ten świadczy o zdolności do rozmnażania. Współczesne kanony piękna niekoniecznie też pokrywają się z tym, co naturalnie uznawane byłoby za pożądane. Kult szczupłej, androgynicznej sylwetki, stoi w sprzeczności z ewolucyjnym postrzeganiem płodności - dobrze odżywiona kobieta z pełnymi biodrami dawała szansę na zdrowe i liczne potomstwo.

Kiedyś to wszystko pozwalała zdobyć siła, teraz walczymy wizerunkiem. Pondsmith wraca do zasady “przetrwa najsilniejszy”, tu jednak to technologia jest wykorzystywana, by zdobyć upragnione zdolności i przymioty. Pod tym względem “Cyberpunk” ma też inną estetykę. Paradoksalnie, zasady rządzące w Night City są bardziej pierwotne niż współczesne życie społeczne - choć akcja rozgrywa się za 57 lat od premiery nowej gry.

“Blade Runner” rozgrywa się w 2019 roku, a inspirowana nim w dużej mierze gra Pondsmitha z 1995 roku w 2020. “Johnny Mnemonic” - inny przykład cyberpunkowego dzieła popkultury - ma akcję osadzoną w 20121 roku. Patrząc na te przykłady, nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, jak naprawdę może wyglądać 2077. Przez pół wieku zdarzyć może się dosłownie wszystko.

Czytaj więcej: